Kopalnia Dębieńsko – rys historyczny

kopalnia dębieńskoTak naprawdę wszystko w całej gminie zaczęło się od Kopalni Dębieńsko. Dzisiaj pozostaje nam tylko gdybać jak wyglądałaby Czerwionka – Leszczyny, gdyby w XIX wieku nie zaczęto wydobywać tutaj węgla. Najprawdopodobniej osiedle robotnicze nigdy by nie powstało i dzisiaj nie moglibyśmy chwalić się naszymi Familokami. Ale od początku….

 Pierwsze wzmianki o kopalni węgla kamiennego Dębieńsko napotykamy już w dokumentach z pierwszej połowy XIX wieku, dokładnie z roku 1843. Wtedy to właśnie kupiec Wilhelm Schneider uzyskał nadanie pola górniczego dla Dębieńska. Kluczowym czynnikiem, który zadecydował o uruchomieniu kopalni na tym terenie była obecność rzeki Bierawki a także linii kolejowej na trasie Katowice – Racibórz. Rozpoczęto wydobycie węgla, jedna,po zaledwie siedemnastu latach, w 1860 roku, wstrzymano go. Powodem był kryzys na terenach bliskich kopalni, nawet nie tyle w górnictwie, co w miejscowym hutnictwie żelaza i cynku. Dębieńsko przestało działać, by ponownie odżyć dopiero niemal pół wieku później. Świadomość o kopalni i skarbie jaki skrywała – śląskim czarnym diamencie przetrwała w świadomości mieszkańców.

Ponowne otwarcie zakładu miało miejsce  w 1898 roku. Wtedy jednak Dębieńsko – wówczas Dubensko – znacznie zwiększyło swoją powierzchnie w stosunku do tej sprzed lat. Do istniejącego wtedy pola górniczego kopalni ówczesny właściciel – Spółka Akcyjna Zjednoczonych Hut Królewskich „Królewska” i „Laura” dołączyła pola innych kopalń działających na terenie, co ostatecznie dało Dębieńsku łączną powierzchnię 20,6 km2.

Wraz z rozwojem kopalni zaczęto odczuwać potrzebę zatrudnienia większej ilości pracowników i wykwalifikowanej kadry – górników, sztygarów ale także urzędników. Pracownikom innych kopalń zaoferowano możliwość przeniesienia się do Czerwionki. Tym, którzy się na to zdecydowali  zagwarantowano na miejscu zakwaterowanie. To wtedy zaczęto budować osiedle patronackie, które w założeniu miało być osiedlem w pełni samowystarczalnym. Na jego terenie, oprócz domów mieszkalnych dla górników, którzy zdecydowali się przeprowadzić razem z całymi rodzinami, wybudowano także domy sypialne dla nieżonatych. Oprócz tego znalazły się tam przystanek kolejowy „Dubenskogrube”, wille dla kierowników ruchu i dyrektora kopalni, kościół, szkoła, sklep, pralnia, suszarnia, magiel, piekarnia, lokal mieszkaniowy i ogródki warzywne przy każdym domu.

Lata międzywojenne to złoty okres rozwoju kopalni. Była ona w tamtym okresie jedną z najbardziej zmechanizowanych kopalń w okręgu rybnickim, co przekładało się na ilość wydobywanego surowca. W latach 1924 i 1925 wydobyto odpowiednio ponad 47 i 44 tony węgla. Lata 30 XX to czas, kiedy wszyscy musieli zmierzyć się z wielkim kryzysem ekonomicznym, który spowodował ogromne spustoszenie – zarówno ekonomiczne jak społeczne. Również kopalnia „Dębieńsko” odczuła jego skutki. Spadło zapotrzebowanie na węgiel więc ograniczono jego eksploatację. Wielu górników straciło pracę, a spośród pozostałych 1/4 przebywała na przymusowych urlopach. Skutkiem tego z kolei było powstawanie w okolicy biedaszybów (mogło ich wówczas powstać nawet 250). Część z niego wydobywający go zatrzymywali na własny użytek, pozostałą część – sprzedawali. Na korzyść tych, którzy decydowali się na nielegalne wydobycie węgla, działał fakt, że w okolicach „Dębieńska” węgiel można było znaleźć nawet na niezbyt wielkich głębokościach.

Lata II wojny światowej nie były łaskawe dla Śląska. Już pierwszego dnia konfliktu okręg rybnicki został dotknięty działaniami zbrojnymi. W czasie agresji hitlerowskiej władze niemieckie żywo interesowały się ziemiami śląskimi. Powód? To na nich znajdowała się gałąź przemysłu ciężkiego – górnictwo. Niemieckie specjalne grupy techniczne przeprowadziły wówczas lustracje kopalń, w tym także KWK Dębieńsko, która okazała się bardzo rentowna. Zakład został przyłączony do koncernu Hermana Goringa i zgodnie z wolą właściciela – rozbudowany. Koncern chciał przeprowadzić także gruntowną modernizację kopalni, która miałaby doprowadzić do znacznego zwiększenia wydobycia. Rzeczywistość czasu wojny pokrzyżowała jednak te plany. Sytuacja na froncie spowodowała, że doszło jedynie do pogłębienia jednego z szybów oraz rozbudowy kotłowni i elektrowni. Nie odpowiadało to jednak założeniom przedsięwziętym na samym początku.

Po zakończeniu działań wojennych KWK Dębieńsko zaczęło ponownie fedrować. Prace ruszyły 2 lutego 1945 roku, tydzień po tym, kiedy wyzwolono Leszczyny i Czerwionkę (27 stycznia 1945 roku). „Dębieńsko” zostało podporządkowane nowo utworzonemu Rybnickiemu Zjednoczeniu Przemysłu Węglowego. Sytuacja po wojnie była jednak trudna. Brakowało załogi, górników próbowano zastępować jeńcami wojennymi kierowanymi do pracy przymusowej. Również urządzenia, od wielu lat niewymieniane, odmawiały posłuszeństwa. Konieczna była modernizacja, której jednak nie sposób było przeprowadzić bezpośrednio po wojnie – wymagała ogromnych nakładów pieniężnych.

Lata 50 to okres, w którym przeprowadzono pełną mechanizację górnictwa Zaczęto stosować nowoczesne przenośniki i kombajny, które zastąpiły wysłużone przez lata pracy niemieckie wrębiarki. W 1952 roku w kopalni pojawiły się także radzieckie kombajny Donbas. Wprowadzano nowoczesne podnośniki ścianowe.

Rok 1954 okazał się najtragiczniejszym w dziejach kopalni. W lutym tego roku wydarzyła się największa tragedia w ponad stuletniej historii fedrowania „Dębieńska”. Co ciekawe – była to także pierwsza akcja ratownicza zapisana w dokumentach Stacji Ratowniczej, datowana dokładnie na 21 luty 1954 rok i godzinę 7.30. Na głębokości 410 m (poziom 600-400), w napędzie przenośnika zapaliła się gumowa taśma. Skutki pożaru były tragiczne. Zginęło 21 górników pracujących w tym samym, zagrożonym rejonie. Akcja ratownicza trwała kilka dni. Po tym czasie, kiedy wyciągnięto już ciała poszkodowanych, pole pożarowe otamowano.

Lata 90 to okres kolejnych zmian dla kopalni. Rok 1993 to początek restrukturyzacji organizacyjnej  i własnościowej. Jednym z efektów tego procesu było włączenie kopalni do struktur Gliwickiej Spółki Węglowej.

Świętowanie górników z okazji obchodów stulecia kopani w 1998 roku zakłócały już pojawiające się wtedy pogłoski o planowanym zamknięciu kopalni. Wielu z nich wydawało się to absolutnie niemożliwe, że kopalnia, która przez tyle lat dawała pracę tysiącom górników mogłaby zostać zamknięta. Decyzję o tym, co wydawało się niemożliwe podjęto jednak na szczeblu rządowym dwa lata później – 6 marca 2000, kilka minut po 10. Na tę właśnie godzinę ustawiony został symboliczny zegar przeniesiony z Cechowni Kopalni Dębieńsko do funkcjonującej Izby Tradycji.

Wydawało się, że na roku 2000 zamknie się 102-letnia historia Kopalni Dębieńsko. Jednak ku ogromnemu zaskoczeniu wszystkich, w 2008 czeska spółka NWR Karbonia ogłosiła, że wykupiła pięćdziesięcioletnią koncesję na wydobycie w obszarze górniczym Dębieńska. Na ten moment wielu mieszkańców gminy czekało od lat. W 2011 roku, po raz od 11 lat w Dębieńsku świętowano Barbórkę. Wtedy też oficjalnie rozpoczęto budowę kopalni. Zgodnie z zapowiedziami pracę miało znaleźć ponad dwa tysiące mieszkańców – głównie absolwentów Zespołu Szkół w Czerwionce – Leszczynach. Zapowiedzią tego, że ówcześni uczniowie klas górniczych bez problemu znajdą pracę po ukończeniu edukacji, było uroczyste pasowanie ich na górników. Symboliczne było także uruchomienie wspomnianego już zegara, który zatrzymał się wiele lat temu. Chociaż zapowiadano, że na efekty prowadzonych prac trzeba będzie poczekać kilka lat i pierwsza tona węgla wyjedzie na powierzchnię dopiero w 2017 roku, to jednak z nadzieją patrzono w przyszłość. Ta okazała się jednak znacznie trudniejsza, niż początkowo się wydawało. W kolejnych latach zaczęły systematycznie pojawiać się pogłoski, że Karbonia ogranicza wydatki i prace przy Dębieńsku. Ciągle jednak wszyscy mieli nadzieję, że problemy są jedynie przejściowe, a wydobycie w 2017 ruszy zgodnie z planem. W 2015 roku przedstawiciele Karbonii poinformowali, że szukają dodatkowego inwestora aby móc zrealizować swoje założenia przedsięwzięte cztery lata wcześniej. Rok później poinformowano, że prace nad reaktywacją kopalni przejmuje australijska Prairie Mining Limited. Ich deklaracje nie były już jednak tak szumne tak ich czeskich poprzedników. Dębieńsko ma być drugą kopalnią w Polsce, którą biorą pod swoje skrzydła (na Lubelszczyźnie budują już kopalnię Jan Karski). Nie chcą jednak działać pochopnie – dali sobie dwa lata na wszelkiego rodzaju badania i analizy, a także stworzenie dokumentacji, która pozwoli podjąć decyzje odnośnie przyszłych działań. Nie deklarują jednak kiedy rozpocznie się ewentualne wydobycie węgla, zastrzegając, że same badania i analizy mogą potrwać nawet do 2019 roku.

Co przyniesie przyszłość? Czas pokaże. Pozostaje mieć nadzieję, że stary zegar, pamiętający czasy pełnej aktywności kopalni, znowu zacznie odmierzać dla górników czas od szychty do szychty.

Autor: Katarzyna Mazur